Czy studia dziennikarskie uczą dobrego pisania? Co robić, by poprawić swój warsztat? Czy pasja może być pracą? Na te oraz inne pytania odpowie Marta Ręczkowska – dziennikarka, redaktorka i pisarka.
Studiowała Pani dziennikarstwo na specjalizacji Nowe media, a wcześniej było liceum humanistyczne na kierunku Dziennikarstwo i edukacja teatralna. Czy szkoła oraz studia mogą nauczyć pisania?
Dziennikarstwo jest – albo powinno być – uzupełnieniem tego, co już wiemy i co potrafimy. Uważam, że aby iść na dziennikarstwo, trzeba już mieć doświadczony warsztat pisarski. Same studia pozwalają poszerzyć wiedzę, uczą sposobów działania i uzyskania odpowiednich efektów w postaci odpowiedniego dotarcia do odbiorcy. Podstawy pisania różnorodnych tekstów musimy już jednak mieć opanowane.
W jaki sposób możemy zatem opanować pisanie? Czy wystarczy trening, czy warto również zainwestować w popularne ostatnio na rynku kursy pisania tekstów?
Najlepszym treningiem pisania jest czytanie. Ono ćwiczy dobór odpowiedniego słownictwa, hartuje gramatykę i stylistykę. Co można zrobić dodatkowo? Na pewno warto słuchać podcastów lub poczytać wpisy blogowe o kulisach pracy dziennikarza, pisarza czy redaktora tekstu. Można tam zupełnie za darmo wychwycić cząstkę metodologii pracy dla swoich potrzeb. Zasoby internetu są w tej materii olbrzymie, niekoniecznie trzeba od razu inwestować w kursy, które do najtańszych nie należą, choć na pewno warto brać w nich udział, jeśli chce się podążać właśnie tą drogą.
Czym się różni – biorąc pod uwagę specyfikę codziennej pracy – dziennikarskie redagowanie od twórczości czysto literackiej?
Redagowanie dziennikarskie to dokładna praca z ortografią, stylistyką, w której skupiamy się na stylu, a nie zawartości. Artykuły mają swoje sztywne ramy. Twórczość literacka musi wprawdzie zawierać wszelkie prawidłowości językowe, jednakże daje większą możliwość wyrażenia siebie bez obaw o język, który później zawsze można skorygować.
Łatwiej tworzyć czy poprawiać twórczość?
Wszystko zależy od umiejętności. Tak jak wspomniałam wcześniej, w twórczości literackiej ogranicza nas tylko nasza wyobraźnia i kreatywność, a w twórczości dziennikarskiej działamy jednak na sztywniejszych zasadach, zależnych na przykład od wytycznych wydawcy. Ciężko powiedzieć, co jest łatwiejsze, bo lubię zarówno pisać, jak i redagować już napisane teksty. Generalnie kocham wszystko to, co związane z literaturą, dziennikarstwem, pisaniem i czytaniem.
W miłości czasem bywa tak, że zdarzają się trudne lub nawet zniechęcające momenty, wywołane czy to znużeniem, czy wyczerpaniem zasobów cierpliwości.
Akurat z tą miłością jest inaczej. Ona trwa niezmiennie od dzieciństwa.
Jeśli już przywołaliśmy dzieciństwo: wielu rodziców zastanawia się, w jaki sposób wzbudzić pasję, ciekawość i w konsekwencji miłość do czytania wśród najmłodszych?
Dzieci są bardzo ciekawe świata. Wiedzę o świecie czerpią, podpatrując zachowanie dorosłych, by później zachowywać się w podobny sposób. Jeśli będą widzieć, że mama lub tata czyta, to bardzo możliwe, że sami nauczą się spędzać czas z książką w ręku. Dlatego tak ważne jest, by od samego początku wpajać najmłodszym dobre nawyki. Pokażmy, że bajka w książce jest ciekawsza od tej w telewizji.
Co jest takiego niezwykłego w czytaniu?
Wydaje mi się, że czytanie ma same plusy: pozwala odpocząć i jednocześnie trenować umysł.
Pomaga zapomnieć o otaczającym świecie, gdy nadchodzą cięższe chwile. Rozwija zasób słownictwa, rozwija zdolności ortograficzne. Poprzez możliwość wejścia w sposób myślenia różnych ludzi pomaga nam stać się bardziej empatycznymi, a poprzez przekazywanie informacji w atrakcyjny sposób pozwala poznawać świat, jego specyfikę, kulturę, historię.
Od tematu czytania wróćmy do miłośniczki zarówno czytania, jak i pisania. Gdzie możemy poznać Pani twórczość lub efekty pracy redakcyjnej?
Pracuję jako freelancer na własnym Instagramie i blogu maledinehappy. Zajmuję się pisaniem tekstów na zlecenie dla różnych wydawnictw copywriterskich, prowadzeniem social mediów, redakcją i korektą tekstu oraz pisaniem artykułów. Aktualnie piszę do Cogito oraz Victora Gimnazjalisty.
Pani Marto, czas na trzy szybkie pytania. Pierwsze: książka, po którą sięgam regularnie:
Seria kryminałów M.C. Beaton o losach zwariowanej i bardzo dociekliwej Agathy Raisin.
Trójka ulubionych pisarzy:
Oprócz M.C. Beaton również Magdalena Majcher i Remigiusz Mróz.
Mój synonim dobrej, wyrazistej literatury:
Dobra literatura to taka, która nie rozmywa się w pamięci po przeczytaniu ostatniego zdania. Taka, o której pamiętamy, którą chcemy sobie powtórzyć, by jeszcze raz wejść w ten sam świat.
Ma Pani pasję, przygotowanie merytoryczne i zapał do pracy. Czego zatem możemy Pani życzyć? Wytrwałości czy przede wszystkim szczęścia, bo szczęście jest w sukcesie literackim bardzo potrzebne?
Wytrwałość, jeśli się coś lubi będzie zawsze. Hm… to chyba szczęścia i pomyślności pozostanie 🙂
Dziękuję za rozmowę.
Również dziękuję i pozdrawiam czytelników portalu Wyrazisty.pl.