Godność nie ma daty ważności

Spis treści

Godność nie ma daty ważności

O godności seniora pisze Wioletta Borowicz – Ambasadorka Fundacji Niewidzialni. Usłysz mnie. Artykuł publikowany w ramach współpracy z fundacją. Zapraszamy do lektury. Niech ten tekst wywoła w nas odrobinę refleksji.


Piszę ten tekst jako kobieta, pielęgniarka, prezes Fundacji Brata Symeona, która od lat
patrzy w oczy ludziom w jesieni życia. W oczy, w których jest historia, miłość, wojna, praca ponad siły, wychowane dzieci, niespełnione marzenia i cicha nadzieja, że ktoś jeszcze zobaczy w nich człowieka, nie „przypadek”, nie „łóżko numer 12”, nie „problem systemowy”.

Godność seniorów nie jest dodatkiem do opieki. Ona jest jej fundamentem.

W świecie, który zachwyca się młodością, szybkością i efektem „wow”, a starość bywa
spychana na margines. Jednak to dzięki dzisiejszym seniorom mamy drogi, szkoły, firmy,
domy i wartości, na których budujemy swoje życie. To oni niejednokrotnie przeżyli więcej, niż my jesteśmy w stanie sobie wyobrazić. I dziś nie potrzebują litości. Potrzebują szacunku.

Godność zaczyna się od języka. Od tego, czy mówimy „babcia z demencją”, czy „pani Maria, która choruje”. Od tego, czy pytamy o zdanie, czy podejmujemy decyzje nad głową człowieka. Od tego, czy widzimy w starszej osobie wciąż dorosłego, autonomicznego człowieka , nawet jeśli wymaga wsparcia.

Godność to także prawo do emocji. Senior ma prawo być zmęczony. Ma prawo być rozdrażniony. Ma prawo się bać. Ma prawo tęsknić. Starzenie się to nie tylko zmarszczki i wolniejszy krok – to proces, który często wiąże się z utratą zdrowia, sprawności, bliskich, roli społecznej. A mimo to w wielu miejscach oczekuje się od osób starszych „grzeczności” i „wdzięczności”.

Tymczasem godność to nie nagroda za dobre zachowanie. To coś, co przysługuje każdemu człowiekowi od pierwszego do ostatniego dnia życia.

W mojej pracy widzę, jak ogromną różnicę robi drobiazg: ciepłe „dzień dobry”, chwila rozmowy, dotyk dłoni, spojrzenie bez pośpiechu. Widzę też, jak rani obojętność. Największą chorobą seniorów często nie jest nadciśnienie czy cukrzyca, ale samotność. A samotność odbiera poczucie sensu i wartości szybciej niż jakakolwiek diagnoza. Godność to także widzialność. To zapraszanie seniorów do rozmów, do debaty publicznej, do życia społecznego. To aktywizacja, która nie jest „organizowaniem czasu”, ale przywracaniem sprawczości. To pytanie: „Czego pani potrzebuje?”, zamiast: „My wiemy lepiej”.

Jako społeczeństwo stoimy dziś przed ogromnym wyzwaniem demograficznym. Starzejemy się i to szybko. To nie jest problem „ich”. To jest nasza wspólna przyszłość. Sposób, w jaki dziś traktujemy seniorów, jest zapowiedzią tego, jak kiedyś potraktowani będziemy my sami. Dlatego mówię wprost: godność seniorów to sprawdzian naszego człowieczeństwa.

Nie chodzi tylko o system, przepisy czy finansowanie (choć one są ważne). Chodzi o postawę. O wrażliwość. O kulturę szacunku. O to, czy potrafimy zwolnić i zobaczyć w starszej osobie nie ciężar, ale historię. Nie koszt, ale wartość. Nie przeszłość, ale wciąż żywe „tu i teraz”.

Marzę o świecie, w którym starość nie jest powodem do wstydu ani wykluczenia. W którym zmarszczki są symbolem doświadczenia, a nie utraty atrakcyjności. W którym seniorzy czują, że nadal są potrzebni jako mentorzy, opiekunowie tradycji, nauczyciele życia. Bo godność nie ma daty ważności.I nie kończy się wraz z przejściem na emeryturę.

To od nas zależy, czy jesień życia będzie czasem wyciszenia i mądrości czy samotności i zapomnienia. Ja wybieram pierwszą drogę. I do tej drogi zapraszam każdego z nas.

Wioletta Borowicz
Inicjatorka działań społecznych na rzecz osób starszych. Ekspertka w obszarze godności,
widzialności i dobrostanu seniorów, relacji międzypokoleniowych oraz przeciwdziałania
samotności. Inspiruje do odpowiedzialności społecznej i tworzenia rozwiązań opartych na empatii i dialogu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *