Trwam w Kościele Chrystusowym

Spis treści

Trwam w Kościele Chrystusowym

W Wielki Czwartek rozpoczynamy Triduum Paschalne – najważniejsze dni święte dla katolików. Jest to również dzień modlitwy za Kościół. W tym szczególnym czasie zatrzymajmy się, rozważając biblijne stacje Drogi Krzyżowej.

WSTĘP

In nomine Patris, et Filii, et Spiritus Sancti, Amen.

Wygłoszonym w języku łacińskim – oficjalnym języku Kościoła Rzymskokatolickiego – znakiem krzyża rozpoczynamy rozpamiętywanie Męki naszego Pana, Jezusa Chrystusa. Dzisiaj wpatrujemy się w krzyż; dwa tysiące lat temu było to narzędzie najbardziej okrutnej i upokarzającej śmierci, jaką potrafił wymyślić człowiek. Ten sam krzyż stał się później symbolem wiary najpierw tysięcy, a potem milionów wiernych na całym świecie; ze znaku hańby stał się sztandarem zwycięstwa. Chcemy zatopić się w wydarzeniach Wielkiego Piątku, podążając za cierpiącym Chrystusem w nieco innych stacjach Drogi Krzyżowej, opartych na przekazach biblijnych, zainicjowanych przez św. Jana Pawła II w 1991 roku i zatwierdzonych szesnaście lat później przez Benedykta XVI.
Rozmyślajmy dziś, wierni chrześcijanie…

I. Jezus w ogrodzie Oliwnym.

Bądź wola Twoja, jako w niebie tak i na ziemi (Mt. 6,10).

Modlitwa. Dla Jezusa nie był to tylko przykry obowiązek, wypełniany dla formalności dwa razy dziennie. Nawet On, Syn Boga we własnej osobie, zanosił do Ojca wezwania błagalne. Na kilka chwil przed męką modlił się tak gorliwie, że pocił się krwią. Czy my potrafimy z takim zaangażowaniem się modlić? A może staramy się to robić ze zbyt wielkim rozmachem, uważając, że Bóg – sędziwy starzec – to księgowy, który rozlicza z każdego odmówionego Ojcze nasz i wlepia mandaty za brak wieczornego pacierza? Szczera modlitwa to nie bezmyślne klepanie na ilość. To czuwanie z Chrystusem w każdej chwili życia jako Jego Kościół. Papież Benedykt XVI powiedział podczas jednej z katechez: Drodzy przyjaciele, prośmy Pana, byśmy byli zdolni czuwać wraz z Nim na modlitwie, wypełniać wolę Bożą każdego dnia, nawet jeśli mówi ona o krzyżu, by żyć coraz bardziej w zażyłości z Panem, aby wnieść na tę „ziemię” nieco Bożego „nieba”.

II. Jezus zdradzony przez Judasza.

Przyjacielu, po coś przyszedł? (Mt 26,50)

Judasz zdradził swego Mistrza za trzydzieści srebrników. Według badań naukowców, taką kwotę mógł w swoich realiach przeznaczyć na zakup pary sandałów czy trzystu jabłek. Marne pieniądze. Możemy się zastanawiać: jak można było zdradzić przyjaciela i mentora za taką symboliczną zapłatę? Judasz był chciwy; bardzo prawdopodobne, że taka suma okazała się dla niego zawrotna. Czy my sprzedajemy swoją uczciwość, zasady, wiarę w Kościół za dużo większe profity? Jaka wartość jest godna tego, by zatracić swoją tożsamość dla chwilowego i często wyłącznie pozornego wzbogacenia się i sławy? Bo taka moda, bo wszyscy tak robią, bo każdy człowiek jest wolny…Judasz zapewne potrafiłby dziś odnaleźć się w lewicowej grupie, wykrzykującej tego typu slogany. Do czego one nas doprowadzą?

III. Jezus skazany przez Sanhedryn.

…Co wam się zdaje? Oni odpowiedzieli: «Winien jest śmierci» (Mt. 26, 66).

Historycy (także ci nie mający nic wspólnego z chrześcijaństwem) i teologowie nie mają wątpliwości: to reprezentanci żydowskiej Wysokiej Rady – najwyższego organu władzy religijnej i sądowniczej w Judei – byli inicjatorami aresztowania Jezusa z Nazaretu, a następnie doprowadzenia Go przed oblicze rzymskiego prokuratora. Jednak nie wszyscy członkowie Sanhedrynu mieli podobne zdanie na ten winy Jezusa; znalazło się dwóch sprawiedliwych: Józef z Arymatei i Nikodem. Jakiś czas później z tego grona objawił się kolejny wielki człowiek. Najpierw sam skazywał na śmierć. W Dziejach Apostolskich zapisano, jak z zimną krwią przypatrywał się śmierci Szczepana. Jako Paweł, wraz z tysiącami chrześcijan w Rzymie, sam doznał niesłusznego oskarżenia o podpalenie Wiecznego Miasta za panowania cesarza Nerona, o czym pisał Henryk Sienkiewicz w Quo vadis?. Wielki Apostoł, opoka Kościoła Chrystusowego.

IV. Piotr wypiera się Jezusa.

Panie, jam się Ciebie wyparł, ale Ty wszystko wiesz. Ty wiesz, Panie, Ty wiesz, że kocham Cię.

Kiedy stojący przy ognisku w zimną noc Szymon Piotr – prosty rybak, tchórzliwy, a zarazem nerwowy człowiek – został zapytany o znajomość z uwięzionym Jezusem, odpowiedział, że nie zna tego człowieka. Odczepcie się, nic nie wiem, nie pamiętam, nie mam takiej wiedzy. Najwygodniejsza wymówka. Dajcie mi święty spokój. A Ty, ochrzczony, przyjmujący komunię świętą i inne sakramenty członku Kościoła, co byś odpowiedział, gdybyś znalazł się na miejscu Piotra? Przyznałbyś się do tej znajomości, która także i dzisiaj jest często synonimem obciachu? Czy dzisiaj też powiedziałbyś: nie znam tego człowieka, nie mam z nim nic wspólnego? Czy dołączyłbyś do tych uważnych obserwatorów stojących z boku, ale mających wiele do powiedzenia, którzy atakują dziś ludzi wiary, którzy nawołują do opiłowywania katolików z pewnych przywilejów?

V. Jezus sądzony przez Piłata.

Ibis ad crucem! Pójdziesz na krzyż! (formuła oficjalnego skazania na karę ukrzyżowania)

Dla rzymskiego namiestnika Poncjusza Piłata skazanie człowieka na śmierć nie stanowiło większego problemu czy wątpliwości natury etycznej. Jego poprzednik skazał pewnego razu na krzyż pięćset osób naraz. Byli to jednak ludzie, którzy (przynajmniej według kryteriów prawa imperium) na tę karę zasłużyli. Piłat zdawał sobie sprawę, że przyprowadzono mu niewinnego człowieka. Widział ludzi, którzy krzyczeli: na śmierć, ukrzyżuj! Mamy dowody bluźnierstwa! Co słyszymy teraz? Dekanonizować, zburzyć pomniki, zdjąć z ołtarzy, zapomnieć! Mamy kwity na ich winę! Tak, jak oskarżycielom Jezusa wydawało się, że echo nauk Jezusa zamilknie na zawsze, tak teraz to samo wydaje się oskarżycielom wybitnych ludzi Kościoła. Św. Jan Paweł II, kard. Sapieha i ks. Blachnicki – oni dzisiaj nie boją się odpowiedzieć na pytanie Piłata: Cóż to jest prawda?

VI. Jezus biczowany i koronowany cierniem.

Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina…

Pierwszą karą dla Jezusa miała być chłosta. Skazanego rozebrano, a następnie przywiązano do słupa. Po raz pierwszy rozciągnięto święte Ciało i ukazano publicznie. Chrystus cierpiał, smagany biczami po całym ciele. Dziś także cierpi. Największy ból sprawiają Mu – jak to zwykle bywa – najbliżsi: skostniali hierarchowie Kościoła, którzy nie potrafią bądź nie chcą zareagować, gdy dzieje się źle; zblazowani księża, którzy swoją posługę sprowadzili do pracy zawodowej i których wiara gaśnie wraz z upływającym czasem; katecheci nie potrafiący zainteresować wiarą coraz bardziej oddalonej od tematów religijnych młodzieży; ci, którzy w instytucji kościelnej upatrują jedynie możliwości zdobycia władzy, zrobienia błyskotliwej kariery i zaspokojenia żądz. Dodatkowy ból w postaci korony z cierni nakładają Panu wszyscy, którzy swoim postępowaniem doprowadzili do tego, że choćby jedna owieczka oddaliła się od stada Kościoła Chrystusowego.

VII. Jezus bierze krzyż na Swe ramiona.

Jeżeli chcesz Mnie naśladować, to weź swój krzyż na każdy dzień…

Po usłyszeniu wyroku Chrystus otrzymał swoje narzędzie zbrodni, by sam zaniósł je na miejsce kaźni. Wbrew ikonografii chrześcijańskiej nie był to cały krzyż, a jedynie poprzeczna belka, zwana patibulum. Nie umniejsza to jednak ciężaru, który dla umęczonego Jezusa był nie do uniesienia. Mimo to dźwignął go na swoje barki. Wielki Piątek, 25 marca 2005 roku. W Koloseum odbywa się tradycyjne nabożeństwo Drogi Krzyżowej. Ojciec Święty Jan Paweł II nie uczestniczy w modlitwie; nie pozwala mu na to kiepski stan zdrowia. Wtedy, za sprawą transmisji telewizyjnej, cały świat ujrzał poruszającą scenę: oto schorowany, cierpiący papież – głowa Kościoła – obejmuje krzyż, łącząc się duchowo z Panem Jezusem. Ludzie stają się świętymi, gdy łączą swe cierpienia z cierpieniami Jezusa i kiedy Go naśladują.

VIII. Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż Jezusowi.

Opiekunie Kościoła Świętego, módl się za nami!

Pomaganie jest czynnością chwalebną, nawet jeśli pomagamy nie do końca z własnej woli, tak jak to zrobił Szymon. Nie miał czasu ani ochoty zwracać uwagi na jakiegoś skazańca zmierzającego na wzgórze za miastem w towarzystwie orszaku katów. Wracał z pola, zmęczony pracą i upałem. Wziął krzyż, bo mu kazano. Czy mimo to nie zasłużył na pochwałę? Pomógł, okoliczności nie powinny zamglić dobrego uczynku. Rozważając Mękę Pana w kontekście Kościoła Chrystusowego nie powinniśmy zapominać o Józefie, wzorze męstwa, ogłoszonym w 1870 roku przez papieża Piusa IX patronem Kościoła katolickiego. Ten wielki święty jest przykładem skromnego, ale potężnego pomocnika, do którego można zwrócić się w każdej sprawie. Józef nie przejdzie obojętnie obok żadnego krzyża.

IX. Jezus spotyka niewiasty jerozolimskie.

Błogosławiony księże kardynale Stefanie Wyszyński, wstawiaj się za nami!

We fragmencie listu pasterskiego z okazji ingresu gnieźnieńskiego kardynał Wyszyński napisał: Nie jestem ci ja ani politykiem, ani dyplomatą, nie jestem działaczem ani reformatorem. Ale natomiast jestem ojcem waszym duchownym. Kiedy przypominamy sobie scenę, podczas której Jezus upomniał jerozolimskie niewiasty, by nie płakały nad Nim, przed oczyma widzimy kardynała Stefana Wyszyńskiego, księcia Kościoła i wielkiego nauczyciela narodu. On także, choć był więziony przez władze komunistyczne, nie chciał, by się nad nim użalano. W kraju oczekiwano Jego powrotu z uwięzienia. On natomiast zdał się na opiekę Maryi, wzorze dla wszystkich niewiast: Wyrzekam się dobrowolnie wszelkich starań o wyzwolenie, dobrowolnie przyjmując dalszą udrękę, byleś tylko Ty, Matko, miała okazać w pełni chwałę Twoją.

X. Jezus przybity do krzyża.

Ave, Crux! Bądź pozdrowiony, krzyżu Chrystusa!

Dopełnia się forma egzekucji, dopełnia się proroctwo. Jezus, przybity długimi gwoździami, łączy się z krzyżem. Czymże byłby znak naszej wiary, znak przynależności do Kościoła, bez Jezusa wiszącego na nim? Tylko kawałkiem nic nieznaczącego drewna. O krzyżu dużo mówił św. Jan Paweł II. W jednej z homilii, wygłoszonej w Zakopanem, powiedział: Nie wstydźcie się krzyża. Starajcie się na co dzień podejmować krzyż i odpowiadać na miłość Chrystusa. Brońcie krzyża, nie pozwólcie, aby Imię Boże było obrażane w waszych sercach, w życiu społecznym czy rodzinnym. Dziękujmy Bożej Opatrzności za to, że krzyż powrócił do szkół, urzędów publicznych, szpitali. Niech on tam pozostanie! Niech przypomina o naszej chrześcijańskiej godności i narodowej tożsamości, o tym, kim jesteśmy i dokąd zmierzamy, i gdzie są nasze korzenie. Niech przypomina nam o miłości Boga do człowieka, która w krzyżu znalazła swój najgłębszy wyraz.

XI. Jezus obiecuje Swoje Królestwo żałującemu łotrowi.

Zaprawdę powiadam Ci: dziś ze mną będziesz w raju. (Łk 23,43)

Gdyby w telewizyjnym teleturnieju padło pytanie: Kto, jako pierwszy w historii Kościoła katolickiego, został kanonizowany, wielu oczytanych uczestników miałoby zapewne problem z udzieleniem poprawnej odpowiedzi. Ktoś mógłby próbować sięgać do dziejów pierwszych wieków chrześcijaństwa, ktoś inny skupiłby się na dalszych okresach. Tymczasem z pomocą przychodzi nam…Pismo Święte. Obietnica ujrzenia Królestwa Niebieskiego złożona skruszonemu przestępcy to jednocześnie pierwszy akt ogłoszenia człowieka świętym. I to człowieka, którego życie jest scenariuszem nie na film hagiograficzny, a raczej kryminał, bo zajmował się kradzieżą i gwałtami na szeroką skalę. Na krzyżu żałował za swe winy. Dopiero tuż przed śmiercią dojrzał w umęczonym, ukrzyżowanym Jezusie Zbawiciela. Wielu świętych przekonało się, że lepiej późno niż wcale.

XII. Matka i umiłowany Uczeń pod krzyżem Jezusa.

Potem rzekł do ucznia: oto Matka Twoja! I od tej godziny uczeń wziął ją do siebie. (J, 19,27).

Ostatnie minuty życia Jezusa, końcówka wielkiego cierpienia, a przy Nim tylko garstka ludzi. Z trzech apostołów, których Nauczyciel darzył szczególną atencją, pozostał tylko młodziutki Jan. Piotr i Jakub uciekli. Oprócz umiłowanego ucznia pozostała Maryja i kilka towarzyszących jej niewiast. Kobiety okazały dużo większą odwagę niż mężczyźni, którzy przecież mieli potem dowodzić świętemu Kościołowi. Jezus nigdy jednak nie skarcił ich tchórzostwa, nigdy nie wypominał braku ich obecności w ciężkiej godzinie próby. W ramach Swojego testamentu Jezus chciał, by Maryja zamieszkała z Janem. Być może odwaga młodzieńca została nagrodzona; miał tę łaskę, by zabrać do domu Rodzicielkę Boga. Maryja natomiast została Matką wszystkich, Matką Kościoła. Maria i Jan dalej stoją przy Panu i modlą się za nami grzesznymi teraz i w godzinę śmierci naszej.

XIII. Jezus umiera na krzyżu.

Odszedł Pasterz nasz, co ukochał lud…

Śmierć na skutek ukrzyżowania nie ominęła Dobrego Łotra, mimo że uwierzył. Nie ominęła Złego Łotra, który także skonał po połamaniu mu nóg. Śmierć nie ominęła nawet samego Pana Jezusa. Ominęło Go natomiast proceduralne łamanie dolnych kończyn. Setnik dowodzący egzekucją na Golgocie był przekonany, że Nazarejczyk już nie żyje. Musiał jednak mieć stuprocentową pewność, dlatego przebił włócznią bok Jezusa. Widząc Jego śmierć, przeżył nawrócenie. Zgodnie z tradycją został ochrzczony jako Longinus, po czym prowadził działalność misyjną w Kapadocji, za którą został zamordowany z rozkazu Poncjusza Piłata. Obecnie czczony jest jako święty Kościoła katolickiego. Rzeźba Longinusa, autorstwa Berniniego, zdobi bazylikę św. Piotra w Watykanie i przypomina po raz kolejny, że błogosławieni są także ci, którzy odzyskali wzrok, którzy zobaczyli i uwierzyli.

XIV. Jezus zdjęty z krzyża i złożony do grobu.

…na tej skale zbuduję Kościół Mój, a bramy piekielne go nie przemogą. (Mt, 16, 18)

Kiedy zdejmowano ciało Jezusa z krzyża, to zarówno wszystkie przedmioty z Nim związane i samo miejsce kaźni stało się bardzo ważne dla wierzących w Niego. Podobnie było z grobem wykutym w skale, podarunkiem od Józefa z Arymatei. Odtąd stały się one miejscem kultu. Św. Piotr, jeszcze niedawno zaprzaniec, otrzymał władzę pasterską. Pierwszy papież, przywódca wszystkich chrześcijan, został ukrzyżowany głową w dół na Wzgórzu Watykańskim. W miejscu Jego śmierci postawiono kapliczkę, która z biegiem lat zamieniła się w bazylikę św. Piotra – bastion Kościoła Rzymskokatolickiego. W 1683 roku wezyr turecki Kara Mustafa zapowiadał, że zamieni świątynię w stajnię dla koni sułtana. Nie udało mu się do niej dotrzeć; powstrzymały go wojska Sobieskiego. Stolica Piotrowa zbudowana jest na naprawdę solidnej skale. I choć pełna jest grzechu (bo każdy człowiek jest grzeszny) będzie trwać aż do końca świata.

ZAKOŃCZENIE

Gloria Patri, et Filio, et Spiritui Sancto…

Dotarliśmy do końca, który nie jest metą, ale początkiem. Zbawienie świata nie zakończyło się wraz ze śmiercią Jezusa. Dzięki składamy, o Panie, za to, że mogliśmy towarzyszyć Ci w tej drodze na miejsce stracenia. Dziękujemy tym bardziej, że mogliśmy dziś być z Tobą nie tylko od momentu ogłoszenia wyroku przez Piłata, ale już od modlitwy w ogrodzie Oliwnym. Było to możliwe dzięki św. Janowi Pawłowi i nieodżałowanemu Benedyktowi XVI, dwóm wielkim papieżom, których dewiza życiowa sprowadzała się do hasła: Trwam w Kościele Chrystusowym. Zechciejmy również, jako ludzie należący do tej wyjątkowej wspólnoty, żyć według tej myśli przewodniej, zgodnej nie z wymysłami wrogów, bez ustanku atakujących nasze sacrum, ale zgodnej z wyznaniem wiary, która jasno głosi: Wierzę w jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół.

Autor: Kamil Rycerz

Tekst wziął udział w konkursie na tekst rozważań Drogi Krzyżowej w 2023r., organizowanym przez Katolickie Radio Podlasie i portal Podlasie24.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *